Teoria salda a teoria dwóch kondykcji

Jednym z najważniejszych sporów w przypadku procesów, których przedmiotem są kredyty we frankach, jest ten odnoszący się do tzw. teorii salda oraz teorii dwóch kondykcji. Kwestia ta pojawia się w sytuacji, gdy Sąd uzna, iż umowa frankowa jest nieważna. W takim wypadku strony umowy muszą zwrócić sobie wszystko to, co świadczyły sobie nawzajem w wykonaniu umowy – kredytobiorcy przysługuje roszczenie o zwrot świadczonych na rzecz banku kwot, natomiast bank może wystąpić przeciwko kredytobiorcy z roszczeniem o zapłatę kwoty kredytu.
W takim wypadku Sądy stają przed dylematem, czy każde z tych roszczeń należy traktować osobno, czy też należy rozpatrywać je łącznie.

Zgodnie z teorią salda, Sąd, wydając o orzeczenie opiewające na unieważnienie umowy porównuje ze sobą roszczenia zarówno kredytobiorców, jak i banku. Jeśli kredytobiorcy żądali zapłaty na ich rzecz określonej kwoty, ale jeszcze nie spłacili kapitału udostępnionego im przez bank, a więc świadczyli na rzecz banku mniej, aniżeli bank na ich rzecz, Sąd oddali ich powództwo, uznając, iż nie jest zasadne.

Teoria dwóch kondykcji zakłada, iż każde roszczenie o wydanie wzbogacenia traktuje się oddzielnie i niezależnie od drugiego, a wyrównanie pomiędzy nimi możliwe jest jedynie według przepisów o potrąceniu. Kredytobiorca może zrealizować swe roszczenie niezależnie od czynności podejmowanych przez bank. W takiej sytuacji, nawet jeśli nie zwrócił bankowi kwoty udzielonego mu kredytu, Sąd może zasądzić na jego rzecz żądaną kwotę. Bank z kolei może wystąpić z własnym roszczeniem – o zwrot kwoty wypłaconego kredytu – przeciwko kredytobiorcy.

Orzeczenia Sądów oparte na teorii salda są bezpodstawne. Przemawiają za tym następujące okoliczności:

  1. Konstrukcja art. 496 w zw. z art. 497 k.c., wskazująca, że nawet w przypadku nieważności umowy wzajemnej ustawodawca nie normuje świadczeń łącznie,

  2. Nawet gdy jedno ze świadczeń jest niemożliwe do wykonania bez winy dłużnika, a drugie jest możliwe, to istnieje obowiązek zwrotu pomimo braku świadczenia wzajemnego, ujmuje się w doktrynie jako „normalne ryzyko rozliczeń w ramach bezpodstawnego wzbogacenia”,

  3. Możliwość wzajemnego umorzenia roszczeń musi opierać się na ustawowej regulacji potrącenia, a tylko strony są uprawnione do jego dokonania,

  4. Zastosowania teorii salda stanowiłoby w zasadzie o utrwaleniu nieważnego stosunku prawnego, a przecież nie to jest celem stwierdzenia nieważności określonej czynności prawnej.

  5. Dojść by mogło do naruszenia regulacji o przedawnieniu roszczeń. Pamiętać trzeba, iż dla roszczeń kredytobiorców stosować należy podstawowy termin przedawnienia, natomiast dla roszczeń banku termin przedawnienia jest trzyletni, licząc zasadniczo od daty spełnienia świadczenia.

Powyższe argumenty przemawiają za odrzuceniem teorii salda na rzecz teorii dwóch kondykcji. Na szczęście, Sądy coraz rzadziej popełniają błąd, oddalając powództwo mimo uznania umowy za nieważną. Co więcej, pojawiają się orzeczenia, w których Sądy nie tylko zasądzają określone kwoty na rzecz frankowiczów, ale również, w jednym orzeczeniu, orzekają unieważnienie umowy, co wyraźnie pokazuje zastosowanie drugiej z prezentowanych tu teorii.